Waszyngton

Waszyngton był w zasadzie jedynym miastem, którego nie mieliśmy w pełni zaplanowanego (wiedzieliśmy tylko, że chcemy jechać pod koniec wyjazdu). Poszło jednak łatwiej niż się spodziewaliśmy. Po powrocie z Florydy w ciągu jednego dnia udało nam się zarezerwować hotel i dojazd, tak aby spędzić w Waszyngtonie przedłużony weekend (a dokładnie naszą majówkę), od soboty do poniedziałku. Wszystkich transakcji udało nam się dokonać online, głównie dlatego, że korzystaliśmy z karty pod którą mieliśmy podpięty rachunek w dolarach.

Droga do Waszyngtonu

Wbrew pozorom Waszyngton nie znajduje się wcale tak blisko Nowego Jorku (choć podobnie jak w NYC jest baaardzo ciężko o miejsca parkingowe) 🙂 Jest to bowiem ok. 5h jazdy samochodem. Rozważając wszelkie za i przeciw, finalnie zdecydowaliśmy się na podróż Megabusem (to taki tamtejszy Polski Bus), która kosztowała nas łącznie ok. 42$ /os i nocleg w Doubletree By Hilton Washington D.C. (Hilton w USA to raczej średnia półka hoteli), za który łącznie zapłaciliśmy ok. 175$ / os. Zapewne gdybyśmy dokonywali rezerwacji wcześniej udałoby się nam znaleźć coś taniej, ale biorąc pod uwagę dobrą lokalizację (ok 15 min na piechotę od Białego Domu) i mało czasu przed wyjazdem, wydaje mi się, że była to jedna z lepszych ofert na jaką udało nam się wtedy trafić. W Waszyngtonie spędziliśmy jedynie 2,5 dnia ale za to bardzo intensywnie i zobaczyliśmy to na czym najbardziej nam zależało. Jeśli wolicie więcej czasu poświęcić np. na muzea lub dokładniejsze zwiedzanie innych atrakcji (spokojnie w każdej można spędzić min. pół dnia) polecałabym zarezerwowanie 3-4 dni.
Niestety, przy naszym dość napiętym grafiku nie mogliśmy sobie na to pozwolić (woleliśmy spędzić ten 1 dzień więcej w Nowym Jorku).

Co wziąć pod uwagę planując zwiedzanie Waszyngtonu?

  • Odległości, które pomiędzy poszczególnymi atrakcjami są spore (chyba już kiedyś o tym wspominałam?). Żeby trochę Wam to zobrazować – pierwszego wieczoru zdecydowaliśmy się na “krótki spacer”. Przejście z Białego Domu pod pomnik Lincolna i powrót zajęły nam ok. 3 godziny…
  • Poza przepięknymi i bardzo charakterystycznymi punktami turystycznymi (Kapitol, Pomnik Waszyngtona czy Lincolna), jest ogromna ilość przeróżnych muzeów (jestem pewna, że każdy, podobnie jak w Nowym Jorku, znajdzie coś dla siebie). Zaczynając od Muzeum Historii Naturalnej czy Historii Amerykańskiej, na Muzeum Newsów czy Muzeum Szpiegostwa kończąc…

Dzień 1 – pomnik Lincolna

Po dojeździe z Nowego Jorku i rozpakowaniu się w hotelu został nam jedynie wieczór, który poświęciliśmy na spacer i obejrzenie pomnika Lincolna, który po zachodzie słońca prezentował się przepięknie… Niestety, cała reszta atrakcji była już zamknięta lub znajdowała się dość daleko od hotelu.

Dzień 2 – Pentagon, Chinatown, Biały Dom

Kolejny dzień, to zdecydowanie jeden z naszych najbardziej intensywnych dni, w którym chętnie korzystaliśmy zarówno z transportu miejskiego. Korzystanie z komunikacji polecam Was z czystym sumieniem – jedyne z czym mieliśmy problem to, wstyd się przyznać, kupno biletów w automatach. Na szczęście, po raz kolejny, mogliśmy liczyć na serdeczność Amerykanów, którzy przyszli nam z pomocą 🙂

Trasa jaką zrobiliśmy była długa… Zaczęliśmy ją od najdalej oddalonego od hotelu punktu, jakim był Pentagon. Sam budynek jest dość mocno chroniony i średnio da się cokolwiek zobaczyć. Warto jednak przejść się na tyły budynku, gdzie znajduje się plac (z drzewami i ławeczkami). Jest on pomnikiem poświęconym ofiarom zamachu z 11 września. Jeśli jednak planujecie weekendowy wypad (podobnie jak my), ten punkt wycieczki możecie sobie śmiało darować.
Uwaga! W okolicach Pentagonu nie wolno robić zdjęć! No ale, czego nie robi się dla czytelników 🙂


Następnie zdecydowaliśmy się wrócić metrem i przejechać aż do Chinatown, które niełatwo jest przegapić.
Niedaleko Chinatown znajduje się zagłębie muzeów. Miałam plan (i chęć) odwiedzenia co najmniej dwóch, które wybrałam z całej listy, ale pogoda była tak piękna, że szkoda było czasu na spędzanie go wewnątrz budynków. Zdecydowaliśmy się, więc tylko na Muzeum Szpiegostwa, w którym wzięliśmy udział w specjalnej misji, podczas której musieliśmy rozwiązywać zadania w grupie. Fajne, choć chyba spodziewaliśmy się czegoś innego (liczyliśmy na więcej klimatów Bonda i formy escape roomu, jednak skończyło się na bieganiu od pokoju do pokoju i braku znaczącego wpływu na fabułę).

Później czekał nas spacer w okolice Białego Domu i Pomnika Waszyngtona. Po drodze mijaliśmy wiele budynków niezwykle charakterystycznych dla miejskiej zabudowy w Stanach – np. Kościoły wciśnięte pomiędzy budynki mieszkalne i hotele.


Z tego co udało mi się znaleźć w internecie do Białego Domu można wejść jedynie posiadając zgodę polskiej Ambasady. Nie mając zbyt wiele czasu na bieganie i załatwianie dokumentów, a także stanie w kolejkach do wejścia, zdecydowaliśmy się na podziwianie Białego Domu z zewnątrz. Prezentuje się ładnie, dokładnie tak jak w telewizji, tyle tylko, że w rzeczywistości jest… mniejszy.

Pomnik Waszyngtona (tak, ten wielki obelisk to Pomnik Waszyngtona :)) prezentuje się świetnie, zarówno z bliska jak i daleka. Przy okazji zwiedzania znaleźliśmy informację, że na samym szczycie znajduje się taras widokowy, na który można wjechać (o ile dobrze pamiętam za ok. 25-30$), ale miejsce (podobnie jak w przypadku innych obleganych atrakcji) należy zarezerwować sporo wcześniej (2-3 miesiące). Warto podkreślić, że po trzęsieniu ziemi w 2011 roku pomnik był niedostępny do maja 2014 roku. Z tego wynika ogromne zainteresowanie zwiedzaniem.


Park rozciągający się wokoło jest miejscem niezwykle przyjaznym i tętniącym życiem. Bez problemu znajdziecie miejsce aby rozłożyć się na trawie i wygrzać w słońcu, zrobić piknik, czy puszczać latawce… Podczas naszego pobytu trafiliśmy akurat na dzień, w którym obchodzono Cinco de Mayo (dobrowolnie obchodzone święto upamiętniające nieoczekiwane zwycięstwo wojsk meksykańskich nad wojskami francuskimi w bitwie pod Pueblą dnia 5 maja 1862 roku). Mogliśmy dzięki temu odpocząć słuchając meksykańskich rytmów.


Widok z daleka na Pomnik Lincolna.

Ostatni dzień jaki spędziliśmy w Waszyngtonie był w zasadzie dniem powrotu do Nowego Jorku, dlatego zaplanowaliśmy jedynie jedną atrakcję – wizytę w Kapitolu. Wejścia osób indywidualnych odbywają się średnio co 30 min. Dla wygody i pewności, że będzie miejsce, można zarezerwować sobie bilety przez interent, które po prostu odbierzemy w kasie. Jeśli jednak nie ma dużej liczby osób z łatwością można wejść na zwiedzanie „z marszu”. W cenie biletu jest zapewnione krótkie zwiedzanie wnętrza wraz z przewodnikiem (myślę, że nawet jeśli nie znacie dobrze angielskiego, nie będziecie mieli problemu ze zrozumieniem o czym mówi). W środku znajduje się również muzeum historii Ameryki, rozwoju prawa i wiele materiałów odnośnie budowy Kapitolu. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie głównej. Niestety, trafiliśmy akurat na czas remontów, podczas którego najpiękniejsza część Kapitolu – kopuła, była przykryta rusztowaniami i nie wyglądała aż tak imponująco jak na pocztówkach i magnesach.

Z Kapitolu podziemiami możecie przejść i zobaczyć wnętrze Biblioteki Narodowej:

W ramach ciekawostki, dworzec centralny w Waszyngtonie wygląda tak:

Mieliście okazję być w Waszyngtonie? Jakie są Wasze spostrzeżenia?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *